slow fucking life — slow fucking internet
nasenność rozpuszcza się w trzewiach, w towarzystwie 3. Symfonii, Threnody, Pendereckiego... hordy smyczków piłują mi stół, sufit, wspomnienia i trawioną nieśpiesznie kolację.
gdzieś na poboczu tej mojej myśloślizgawki biesy szeptem przyjaznym podpowiadają, by zasiąść się rozsiąść i rozpanoszyć się dnia pewnego, by wyrzygać porządny, jędrny kawał pisaniny, którą można poczuć w dłoni i ciężarem-konkretem zagłaskać obaw swych mrowie. podchody, podszepty, postępy... sam bym się skusił, w czeluść łba czem głębiej prędzej ciekawsko zajrzał. podliczam więc energii zapas, w słupkach rachuję, liczby przenoszę w kalkulacjach drżących, a wyniki trwożą i w mróz przez okno uciekają.
taková pohodová nálada dnes...
miewam macoszy stosunek do swoich własnych wylewów w necie i w ostatnim czasie tendencja ta sukcesywnie się pogłębia, zwłaszcza jeśli chodzi o część rzeczy publikowanych via https... o ile podcast lepię z założenia w nieregularnych odstępach czasu, o tyle tutaj, na owym blogu, wypluwam teksty relatywnie często. i myślę, że to mogłoby wystarczyć.
przy radiowej Dwójce sklejam ci skrzydła. naprawiam to, co rozszarpane i uszkodzone. pachnie kawą i mroźnym powietrzem. wygładzam tę lśniącą powierzchnię unoszącą cię ponad, abyś znowu mogła latać. jutro rozprostujesz je w słońcu, a śnieżne drobinki osiądą ci na rzęsach i z uśmiechem wzbijesz się w górę. nic więcej nie trzeba.
HATEBREED i SCHIZMA na słuchawkach... prostota, szczerość, wściekłość i hardcore najlepszej próby. oczyszczająca dawka energii, płomień wypalający sentymenty.
morza rozstępują się tylko w bajkach i w mętnych mitologiach. tu i teraz trzeba przeorać sobie ścieżkę własnymi wywrotkami i próbami utrzymania pionu. bez zbędnego pierdolenia ulatującego w przestrzeń niczyją, bez dmuchania w stronę chmur, ze śmieszną nadzieją ich rozproszenia. bez politowania godnych zlepków patykowatych oczekiwań. człowiek tym więcej widzi, im wyżej unosi głowę i im szerzej otwiera oczy; fantasmagorie pod powiekami puchną, ograniczają pole widzenia i czynią z nas ślepców.
poniżej znajdziesz informację dotyczącą mojej obecnej sytuacji zdrowotnej... nie zwykłem prosić o pomoc i jest to dla mnie mocno krępujące, ale niestety w chwili obecnej nie jestem w stanie sam udźwignąć ciężaru kosztów leczenia...
🔴 na dzień dzisiejszy mam możliwość gromadzenia środków wyłącznie przez paysafecard. doładowania paysafecard są dostępne online oraz w takich miejscach, jak Żabka, Lotto, ABC, Lotos i w wielu innych...
🔴 wystarczy, że w Żabce (czy innym punkcie) kupisz doładowanie paysafecard choćby za 20PLN czy 50PLN i prześlesz mi kod mailem – to już będzie dla mnie znacząca pomoc!
jakiś czas temu, dzięki uprzejmości Fundacji Technologie dla Ludzi (dalej: FTdL), zostałem ambasadorem projektu automatycznego generowania napisów do filmów. miły gest, aczkolwiek nie o gesty tu idzie, ale o użyteczność i znaczenie owego projektu dla wielu osób, o których tak często zapominamy podczas codziennego grzebania w necie.
za siedmioma górami wiosna za siedmioma lasami bezból puszczamy sobie Tujiko Noriko wieczorem i świat opada bezpiecznie w dół za siedmioma cyklami cicho za siedmioma burzami spokój
śpij. staram się nie poruszyć, aby cię nie obudzić. pod moimi palcami pulsuje miarowo twoja skroń, pulsuje ostrymi, zdradliwymi graniami i cyklonami podłymi, gorzkim posmakiem dezorientacji i zimnym strachem. z każdym oddechem opuszczają cię te złe mary, niechciane pijawki wysysające siły i syczące złowrogo obce lamenty... nasze dłonie w splocie ciepłym, fioletowym. śpij.
rankiem rój drobiazgów wokół. kawa, dotknięcie palcami twoich palców, gdy przechodzę obok, gryzek kanapki od ciebie, nucenie melodii z radia, gadanina codzienna, prozaika rzeczy małych i zwyczajnych. gest. bliskość. słowo. tak się robi więź, tak się składa to, czego w chwilach wieczornych uniesień wszelakich nie sposób ubrać w semantykę. tak się robi ciepło.